REST.Ceramics


REST.Ceramics, czyli Ewelina i Biały.
 

Z Białym poznaliśmy się bardzo dawno temu, kiedy wspólnie na osiedlu jeździliśmy całą ekipą na deskorolce. Ja byłem jeszcze dzieckiem, a Biały był piękny i młody, co prawdopodobnie oznacza, że obaj już jesteśmy bardzo starzy :).

Białego z tamtych czasów wspominam jako chodzące ADHD. Czapka z daszkiem do tyłu, najgłośniejszy z całej ekipy, wszędzie go było pełno i ciężko go było nie zauważyć. Od zawsze fan mocnych brzmień - taki warszawski Fred Durst, z którym ciągle mi się kojarzył ;).

Dlatego byłem w lekkim szoku, gdy pewnego razu odkryłem na instagramie, że gość obecnie zajmuje się… ceramiką. Normalnie sobie siedzi przy kole i spod jego rąk wykluwają się nowe kubeczki i miseczki. I że to nie jest jakaś forma wyszukanego żartu, tylko on naprawdę się tym zajmuje i do tego na tyle dobrze, że prowadzi własną pracownię, sprzedając własne dzieła. Say what?! Ale w sumie czemu nie, right?

 

Biały nie jest w tym temacie sam. Towarzyszy mu piękna dama i towarzyszka jego życia - Ewelina. Z Eweliną znamy się dużo mniej, bo poznałem ją dopiero w trakcie tej sesji. Dla mnie jest totalnym przeciwieństwem Białego. Cicha i spokojna. Pewnie jedna z tych, co woli robić, jak o tym gadać ;). Ale coś mi mówi, że to właśnie ona stoi za całą marką i wizerunkiem “RESTów”. Z wykształcenia architekt, z zawodu designer, do tego fantastyczny fotograf - długo jej nie musiałem tłumaczyć swoich koncepcji na zdjęcia. Koniecznie zajrzyjcie na jej profil: @ewelina_eliasz. Podobno zajęła się ceramiką, bo kiedyś szukała idealnej osłonki na doniczkę i… nie znalazła :). Poszła na jedne warsztaty i tak już jej zostało :).

 

I niech Was nie zmyli kameralna, malutka pracownia. To nie jest tylko weekendowe hobby, czy odskocznia od pracy w korpo. Ewelina z Białym poświęcili się ceramice w 100% i  w niespełna dwa lata stworzyli z tego biznes przynoszący realne dochody. Idealny przykład na to, że nie znasz dnia ani godziny, kiedy prawdziwa pasja przeradza się w sposób na życie. A całość ma mega moc, bo robią to razem. Żadne zdjęcie nie odda ile pracy i serca ich to kosztowało, bo to wiedzą tylko oni. Mega szacunek. 

A ptaszki ćwierkają. że to nie jest ich ostatnie słowo :).